Oko w oko. Karolina Kuklińska: Adrenalina mnie motywuje [WYWIAD]

0
377

Karolina Kuklińska jest solistką Opery i Filharmonii Podlaskiej. W swoim dorobku artystycznym ma role w operach: „Straszny dwór” S. Moniuszki (postać Marty), „Traviata” G. Verdiego (Annina), „Czarodziejski flet” W.A. Mozarta (III dama), „Carmen” G. Bizeta (jako Mercédès). Grała też m.in. w musicalu „Skrzypek na dachu” J. Bocka. Obecnie występuje w przedstawieniu „Brzydki Kaczorek”, które obejrzeć można na scenie kameralnej Opery i Filharmonii Podlaskiej.

O żabce, gąsce, złotych rzęsach i wyzwaniach artystycznych rodem z bajki z Karoliną Kuklińską rozmawiała Milena Kazberuk.

Czy masz zawodowe szczęście do bajek muzycznych?

Tak jest. W mojej przygodzie ze śpiewaniem temat bajek powraca co jakiś czas. Pierwszą z nich była „Królewna Śnieżka” w adaptacji Jana Krutula. A teraz mam przyjemność po raz kolejny występować w przedstawieniu „Brzydki Kaczorek”, w którym to gram żabę i gęś. „Brzydki Kaczorek” wrócił po czterech latach nieobecności. W obsadzie się nic nie zmieniło. Wcześniej występowaliśmy na dużej scenie w Operze. Teraz spektakl przeniósł się na salę kameralną.

Coś jeszcze się zmieniło?

Nie chcę zdradzać szczegółów. Sceneria się zmieniła. Koncepcja jest taka, że są efekty specjalne, które imitują wodę. Nie ma basenu, ale i tak można być ochlapanym. Jest równie fajnie.

Grana przez Ciebie żaba oprócz wody, uwielbia samą siebie. A czy Ty lubisz tę postać?

Tak, lubię. Każda postać ma swój specyficzny charakter i potrzebuje nieco innej pracy nad rolą. Żaba jest postacią dość rozwiązłą, można powiedzieć – kontrowersyjną. Uważa, że jest najpiękniejsza na świecie. W rzeczywistości to ropucha. Można wyczuć wielowymiarowość tej bajki. To jest przedstawienie dla dzieci i dorosłych. Dzieci widzą jeden wymiar, a dorośli przekładają treść baśni na zachowania ludzi, których znają i spotykają w codziennym życiu. Żaba wykorzystuje innych dla własnych celów. Tak naprawdę jest brzydka, zadufana i kocha tylko siebie.

Oprócz żaby, wcielasz się także w gęś. Podwójna rola, dwie charakteryzacje. Czy stroje i makijaż są na tyle do siebie zbliżone, że można się szybko przemienić?

Przeistoczenie nie stanowi problemu. Mam tak zaplanowane sceny, że między żabą, którą gram na początku a gęsią, którą odtwarzam w połowie przedstawienia, mogę śmiało dokonać demakijażu. Następnie mam nakładany nowy make-up i przebieram się w kostium gęsi. Wszyscy aktorzy grają po kilka ról (dwie, trzy). Zostało to dobrze pomyślane. Ja akurat mam to szczęście, że moja zmiana stroju jest łatwa i dodatkowo nie muszę tego robić szybko.


Zaciekawił Cię ten artykuł?
Polub nasz serwis, zmotywuje nas to do jeszcze efektywniejszej pracy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here