Rocznica ocalenia Białegostoku

0
24

Białostoczanie upamiętnili 30. rocznicę kolejowej katastrofy, która mogła zagrozić całemu miastu. 9 marca 1989 roku na kolejowym nasypie przy ul. Poleskiej przewróciły się cztery wagony ze śmiercionośnym chlorem. Mimo dużego zagrożenia nie doszło wówczas do wycieku i zatrucia. W sobotę, 9 marca, odbyły się doroczne uroczystości upamiętniające tamte dramatyczne wydarzenia.

Podobnie jak w ubiegłych latach uroczystość rozpoczęła się przy ul. Poleskiej. To tam wykoleiły się wagony przewożące zabójczy chlor, tam też prowadzona była wielogodzinna akcja ratunkowa. Wydarzenia te upamiętnia ustawiony w tym miejscu krzyż.

Uroczystości przy krzyżu-pomniku, w których wzięło udział kilkuset białostoczan, rozpoczęła ekumeniczna modlitwa. Następnie wieńce złożyli m.in. przedstawiciele władz miejskich i wojewódzkich, posłowie, reprezentanci służb mundurowych, białostoccy harcerze. Wcześniej nabożeństwo dziękczynne za ocalenie mieszkańców Białegostoku odprawione zostało w cerkwi Św. Mikołaja. Celebrował je arcybiskup Jakub.

Jak mówił przy krzyżu-pomniku upamiętniającym ocalenie miasta zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki, wszyscy ci, którzy 30 lat temu mieszkali w tym mieście, „nie mieli świadomości tego, jak bardzo ich los, ich życie mogło w pewnym momencie dobiec końca”.

W 1989 roku, po tym co się stało, białostoczanie powiedzieli „nie”, by przez środek miasta przejeżdżały takie transporty. Udało się zebrać ponad 22 tysiące podpisów pod obywatelską inicjatywą. To był pierwszy moim zdaniem przykład tego, że rodzi się w Białymstoku społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo świadome swoich praw i świadome tego, że władza pewnych rzeczy robić nie może – powiedział Rafał Rudnicki.

Z ul. Poleskiej uczestnicy obchodów przeszli w Drodze Krzyżowej do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie mszę odprawił arcybiskup Tadeusza Wojda, metropolita białostocki.

W nocy z 8 na 9 marca 1989 roku do Białegostoku wjechał pociąg towarowy z ZSRR. W skład pociągu wchodziło m.in. 12 cystern z ciekłym chlorem. Gdy transport przejeżdżał przez ul. Poleską, z powodu pęknięcia szyny nastąpiła katastrofa. Cztery cysterny wykoleiły się, a następnie osunęły się na pobocze torów. Każda zawierała od 43 do 52 ton ciekłego chloru. Gdyby śmiercionośna substancja wydostała się z przewróconych cystern, przy warunkach pogodowych, jakie wówczas panowały, obłok mógł rozprzestrzenić się na 3–4 kilometry szerokości i nawet 50 kilometrów długości. Ofiar śmiertelnych mogło być tysiące.

Ówczesne władze miasta przez kilka godzin trzymały w tajemnicy informację o wypadku. Dopiero po godz. 11.00 rozpoczęła się ewakuacja. Ustawianie wykolejonych cystern trwało od godz. 15.00 do 1.30. Akcję białostockich strażaków wspierała ekipa centralnej stacji ratownictwa chemicznego przy Rafinerii Płockiej. To, że nikt w tej katastrofie nie ucierpiał, wielu białostoczan uznało za cud. Każdego roku mieszkańcy Białegostoku dziękują za ocalenie miasta.

Eliza Bilewicz-Roszkowska

bialystok.pl

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here