Jagiellonia Białystok przegrała 0:1 z Cracovią w meczu 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy

0
42

W sobotę (5.11) żółto-czerwoni przegrali z Cracovią 0:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył Matej Rodin

Trener Maciej Stolarczyk w porównaniu do ostatniego spotkania z Legią Warszawa (2:5) dokonał aż pięciu zmian w wyjściowym składzie. Od pierwszych minut oglądaliśmy na placu gry Oliwiera Wojciechowskiego, Miłosza Matysika, Wojciecha Łaskiego, Andrzeja Trubehę i wracającego po pauzie za kartki Bogdana Tiru.

Jak przebiegała sobotnia potyczka?

Na początku zdecydowanie groźniejsze akcje przeprowadzała Jagiellonia. Dwukrotnie z dystansu uderzał Nene. Za pierwszym razem futbolówka nieznacznie minęła bramkę rywala, a przy drugim strzale na drodze stanęli defensorzy Pasów blokując próbę Portugalczyka.

Pierwszy kwadrans zwieńczyły obiecujące uderzenia Tomasa Prikryla i Mateusza Skrzypczaka. Z oboma nie bez problemów poradził sobie bramkarz Cracovii – Karol Niemczycki.

Po upływie pierwszych 15 minut potyczka nieco bardziej się wyrównała i coraz chętniej atakowali gospodarze. Jednak ani razu w zasadzie poważniej nam nie zagrozili. Warto odnotować jedynie próby Patryka Makucha i Benjamina Kallmana. Pierwsze z nich było niecelne, a przy drugim bez problemów interweniował Zlatan Alomerović.

W 25. minucie ponownie dobrze poradził sobie ze strzałem Prikryla bramkarz Pasów – Niemczycki, który sparował piłkę po uderzeniu z ostrego kąta Czecha.

Przed przerwą Pasy próbowały jeszcze zaskoczyć naszą defensywę dwukrotnie, ale bez powodzenia. Strzał Jewhena Konoplyanki był bardzo niedokładny, podobnie jak Dawida Jablonsky’ego. Czech przestrzelił wyraźnie głową po rzucie rożnym. Pierwsza odsłona rywalizacji zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron przeważała Cracovia, choć przez długi czas nie potrafiła poważniej zagrozić naszej bramce. W zasadzie na pierwsze poważne zagrożenie poczekaliśmy do 72. minuty, kiedy to w poprzeczkę zza pola karnego uderzył Loshaj.

Kolejne z ostrzeżeń otrzymaliśmy kwadrans przed końcem meczu, gdy z bliska głową po rzucie rożnym uderzał Patryk Makuch, ale Alomerović popisał się dobrym refleksem.

Niestety, chwilę później było już 1:0 dla gospodarzy. Konoplyanka posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, a tam największym sprytem wykazał się stoper Matej Rodin umieszczając piłkę w naszej bramce.

Na końcówkę szkoleniowiec Jagi posłał do boju jeszcze Juana Camarę, Fedora Cernycha i Mateusza Kowalskiego. Ten ostatni zdaniem arbitra zasłużył na czerwoną kartkę po starciu z Jablonskym. Końcówkę rozgrywaliśmy w dziesięciu.

Najlepszą z okazji na wyrównanie w drugiej części miał Jesus Imaz. Hiszpan po podaniu rodaka Camary jednak chybił celu uderzając wewnętrzną częścią stopy.

Mimo aż 10 minut doliczonych do drugiej części meczu nie udało się piłkarzom Jagiellonii Białystok doprowadzić do remisu.

Przed nami jeszcze jedno spotkanie w rundzie jesiennej. W najbliższą sobotę (12.11) podejmiemy Lecha Poznań przy Słonecznej.