Białystok. Proces oskarżonych o śmiertelne pobicie; powodem – smsy sprzed lat

0
27

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku rozpoczął się w czwartek proces trzech mężczyzn oskarżonych o udział w śmiertelnym pobiciu 42-letniego znajomego

Powodem miały być zadawnione waśnie z przeszłości. Cała trójka jest tymczasowo aresztowana, oskarżonym grozi do 15 lat więzienia.

Do pobicia doszło w połowie sierpnia ubiegłego roku na łąkach w pobliżu ulicy Kluka w Białymstoku. Obrażenia zmarłego wskazywały, że sprawcy używali m.in. młotka. Zaatakowany mężczyzna był bity, aż stracił przytomność.

Policjanci zajmujący się sprawą wytypowali trzech mężczyzn, którzy mogli mieć związek z tym pobiciem. Pierwszy z nich został zatrzymany w sądzie w Ostrołęce (Mazowieckie), gdzie odpowiadał z wolnej stopy w procesie dotyczącym zorganizowanej przestępczości narkotykowej. Dwóch kolejnych zatrzymano w Białymstoku.

W czwartek po rozpoczęciu procesu, jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia, jeden z oskarżonych ostatecznie cofnął swój wniosek o zwrot sprawy prokuraturze do uzupełnienia.

Według aktu oskarżenia, zaatakowany mężczyzna był bity, a gdy upadł, również kopany po głowie i duszony aż do utraty przytomności. Użyty był też młotek – jak opisano w zarzucie – ostrą częścią służącą do wyciągania gwoździ zadawano uderzenia m.in. w kolana. Zgon nastąpił wskutek obrażeń wewnętrznych i obrażeń głowy.

Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Jeden przyznał się do bójki, drugi jedynie do spowodowania obrażeń (uszkodzenia ciała poprzez uderzenia młotkiem w kolana i kostki).

Pierwszy z nich twierdził, że była to bójka „jeden na jednego”, choć osób w tym miejscu było dużo więcej; zapewniał, że nie kopał, nie dusił i nie używał młotka. „Chcieliśmy wyjaśnić jakiś konflikt” – mówił w śledztwie.

Z jego wyjaśnień wynikało, że chodzi o wysyłanie – kilka lat wcześniej – zdjęć innego z oskarżonych, gdy ten został pobity, wraz z obraźliwymi dla niego komentarzami. Twierdził, że gdy odjeżdżał z miejsca bójki, ofiara żyła, choć nie była przytomna. „Nie dusiłem go celowo, broniłem się w czasie bójki. Nie wiem czemu stracił przytomność, może z wysiłku, może z utraty sił” – mówił.

„To nie był młotek, jak opisano w zarzucie, a młoteczek do wybijania szyb” – twierdził przed sądem drugi z oskarżonych. Mówił, że pobity „oddychał i nic nie wskazywało, że miałby nie przeżyć, nie był mocno poturbowany”. Uderzyć miał go po to, by nie wstał i go nie zaatakował. „Byliśmy źli na niego, że najpierw obgadywał, a potem się wybielał” – zeznawał w śledztwie.

Wszyscy trzej oskarżeni, również ten, który do niczego się nie przyznaje, deklarują gotowość finansowego zadośćuczynienia, przepraszają bliskich ofiary.

Sąd rozpoczął przesłuchania świadków. Zeznawała też żona zmarłego. Opowiadała m.in. o tym, jaki był początek zajścia i że zaczęło się ono od spotkania jej męża z tymi mężczyznami na podmiejskiej plaży. Powiedziała też, że zaczęło się od gwałtownej, agresywnej rozmowy, a jeden z napastników chciał uderzyć głową jej męża.

Dodała, że wyrażenie przez oskarżonych skruchy obecnie jest „nie na miejscu”.(PAP)