Proces w sprawie kradzieży paszy; sprawcę pomogła złapać fotopułapka i GPS

0
4

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się w czwartek proces odwoławczy mężczyzny nieprawomocnie skazanego za kradzież paszy

Dzięki fotopułapce i GPS został złapany na gorącym uczynku przez właściciela sianokiszonki. Z jego pola wywoził zafoliowane bele.

Sąd pierwszej instancji skazał oskarżonego na 4,5 tys. zł grzywny. Ma on też zapłacić 1 tys. zł nawiązki i koszty sądowe. Wyrok zaskarżył pełnomocnik poszkodowanego rolnika – oskarżyciela posiłkowego. Chce surowszej kary.

Wyrok ma być ogłoszony jeszcze w czwartek.

Do kradzieży doszło dwa lata temu we wsi Marynki w podlaskiej gminie Poświętne. Rolnik, który tam dzierżawił grunt, zauważył, że giną mu składowane w tym miejscu baloty z sianokiszonką. Zainstalował w tym miejscu kamerę z czujnikiem ruchu, a w jednym z balotów umieścił nadajnik GPS.

Nad ranem 1 kwietnia 2022 r. czujnik zarejestrował ruch i przesłał dane na telefon komórkowy gospodarza. Z żoną i bratem zatrzymali na drodze mężczyznę, który ciągnikiem z przyczepą wiózł 11 bel, ale twierdził, że wiezie paszę z innej wsi. Nadajnik GPS odnaleziony już w obecności wezwanej na miejsce policji potwierdził, że tak nie jest.

Podejrzanym okazał się 39-letni rolnik, który występował w telewizyjnym paradokumentalnym serialu „Rolnicy. Podlasie”. Serial pokazuje pracę i życie mieszkańców wsi w woj. podlaskim.

Po zakończeniu śledztwa prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia z wnioskiem o wydanie wyroku bez przeprowadzania rozprawy i o karę 5 tys. zł grzywny. Śledczy uznali, że okoliczności przestępstwa – wobec dowodów takich, jak zapisy z kamery – nie budzą wątpliwości.

Przed sądem pierwszej instancji oskarżony nie stawiał się, nie było go również na czwartkowej rozprawie odwoławczej. W śledztwie przyznał się, choć zapewniał, że zamierzał sianokiszonkę później oddać.

„Skończyły mi się bele z sianokiszonką, nie miałem co dać krowom, postanowiłem pojechać na to pole do Marynek, zabrać 11 sztuk bel, które wcześniej widziałem, a potem ze swego pola zabrać 11 bel i je oddać” – wyjaśniał wtedy.

Sąd rejonowy na podstawie opinii biegłej uznał, że ukradziona sianokiszonka była warta łącznie 1452 zł. Wymierzył karę 4,5 tys. zł grzywny, zasądził też tysiąc złotych nawiązki na rzecz poszkodowanego rolnika i koszty sądowe.

Wyrok zaskarżył pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. Chce surowszej kary – dwóch miesięcy więzienia, 8 tys. zł grzywny i 3 tys. zł nawiązki. W jego ocenie sprawca nigdy nie przeprosił, nie czynił starań, by szkodę naprawić. Prokuratura wniosku o karę więzienia nie popiera, ale uważa, że nawiązka powinna być wyższa niż zasądzona przez sąd rejonowy.(PAP)