Piłkarze Jagiellonii Białystok zremisowali 2:2 z Pogonią Szczecin w meczu ekstraklasy

0
19

Piłkarze Jagiellonii Białystok zremisowali 2:2 (2:1) z Pogonią Szczecin w meczu ekstraklasy

Bramki dla Jagiellonii zdobyli: Pululu i Imaz, a dla gości: Grosicki i Borges.

Bardzo emocjonujący, szybki i stojący na bardzo dobrym poziomie mecz oglądali kibice w Białymstoku

Było ich blisko 19,5 tys., co jest rekordem frekwencji w tym sezonie na białostockim stadionie miejskim. W pierwszej połowie lepsi byli gospodarze, w drugiej goście, a spotkanie mogło się rozstrzygnąć w jego ostatniej akcji.

Od początku gry to Jagiellonia utrzymywała się przy piłce i stwarzała kolejne groźne sytuacje. Już pierwsza z nich powinna zakończyć się bramką, ale w 3. minucie Afimico Pululu z bliska przestrzelił. W kolejnej akcji pochodzący z Angoli napastnik gospodarzy nie zdążył do dobrego podania Dominika Marczuka, a w 9. min efektownie podał do Kristoffera Hansena, którego zdołał jednak zatrzymać bramkarz Pogoni Valentin Cojocaru.

Choć przeważała Jagiellonia, gościom wystarczyła jedna kontra, szybkość i umiejętności Kamila Grosickiego, by mogli objąć prowadzenie. Po rzucie rożnym białostoczan piłkę przejęła Pogoń, długie podanie Wahana Biczachczjana do „Grosika” otworzyło mu drogę do sytuacji sam na sam, którą bez trudu wykorzystał.

Mimo straconej bramki, białostoczanie nic nie zmieniali w swoim planie na ten mecz. Nadal atakowali w podobny sposób, co przyniosło im wyrównanie. W 24. min Nene z linii końcowej zagrał na piąty metr pola karnego, a Pululu z bliska trafił do bramki. Dopiero w ostatnim kwadransie tej połowy Pogoń zagrała odważniej w ataku; Zlatan Alomerovic obronił strzały Efthymisa Koulourisa i Biczachczjana. Po drugiej stronie uderzeń próbowali Nene i Marczuk.

Tuż przed gwizdkiem na przerwę gospodarze objęli prowadzenie. Akcję zaczął Michal Sacek, gdy wydawało się, że goście zdołali się przed tym szybkim atakiem obronić, Bartłomiej Wdowik dośrodkował idealnie na głowę Jesusa Imaza, który z kilku metrów nie dał szans Cojocaru. Pogoń mogła wyrównać, minimalnie przestrzelił jednak Biczachczjan.

Druga połowa spotkania miały inny przebieg; to Pogoń przeważała i dążyła do wyrównania, dłużej utrzymywała się przy piłce i spychała Jagiellonię do obrony. W 48. min Alomerovic obronił bardzo groźny strzał Biczachczjana, ale w 57., po rzucie rożnym, nie miał szans przy uderzeniu w podbramkowym zamieszaniu Leonardo Borgesa.

W 63. min Jagiellonia znowu mogła objąć prowadzenie; Nene zbyt długo zwlekał jednak ze strzałem z pola karnego i Borges ofiarnym wślizgiem zdołał to uderzenie zablokować. Kilka minut później – po akcji Adiana Diegueza i Marczuka – Imaz przestrzelił z pola karnego.

W 69. min do bramki Jagiellonii trafił Koulouris po podaniu Grosickiego, ale grecki napastnik był na spalonym.

W tej fazie mecz przebiegał według scenariusza „akcja za akcję”, widać było walkę o każdą piłkę. W końcówce niewielką przewagę uzyskali goście; strzelali Grosicki i Adrian Przyborek.

Ale w ostatniej akcji meczu zwycięstwo Jagiellonii mógł dać Marczuk. W ósmej minucie doliczonego czasu gry bardzo aktywny w tym spotkaniu skrzydłowy gospodarzy w polu karnym jednym zwodem minął dwóch obrońców Pogoni, miał przed sobą tylko bramkarza gości, ale uderzył niecelnie.(PAP)