Jagiellonia Białystok wygrała 3:0 z Koroną Kielce

0
9

Jagiellonia Białystok wygrała 3:0 z Koroną i znów jest liderem ekstraklasy

Tylko na jeden dzień Jagiellonia oddała Śląskowi fotel lidera piłkarskiej ekstraklasy. W sobotę białostoczanie pewnie pokonali u siebie broniącą się przed spadkiem Koronę Kielce i znowu mają dwa punkty przewagi nad wrocławianami. Do końca rozgrywek zostały dwie kolejki.

Jagiellonia w tym sezonie przyzwyczaiła swoich kibiców do tego, że w pierwszej fazie meczu tworzy wiele sytuacji bramkowych, których jednak nie wykorzystuje. I tak było w starciu z Koroną, bo już w trzeciej minucie Hiszpan Jose Naranjo trafił w słupek, a minutę później Afimico Pululu nie zdołał pokonać strzałem z pola karnego Xaviera Dziekońskiego.

Jednak w siódmej minucie pochodzący z Angoli napastnik gospodarzy wpisał się na listę strzelców. Piłkę „na nos” dośrodkował mu Dominik Marczuk, bramkarz Korony nie zdołał tego podania złapać, a Pululu tylko dopełnił formalności. Po szybkim uzyskaniu prowadzenia Jagiellonia nieco się cofnęła, pozwalając kielczanom grać w ataku pozycyjnym. W ten sposób nie stwarzali oni okazji, groźniejsi byli ze stałych fragmentów gry.

W 23. min dośrodkowanie Dawida Błanika z lewej strony boiska stało się celnym strzałem; piłka w polu karnym skozłowała i wpadła w lewy, górny róg bramki Jagiellonii. Po analizie VAR okazało się jednak, że na spalonym był Yoav Hofmeister, który do ostatniej chwili próbował trafić w piłkę i absorbował uwagę bramkarza, gol nie został więc uznany.

W 34. min Pululu zdobył drugą bramkę, skutecznie egzekwując rzut karny. Dośrodkowanie z linii obrony Jagiellonii Adriana Diegueza kierowane było właśnie do Pululu, skupiony na napastniku gospodarzy w swoim polu karnym Miłosz Trojak nie kontrolował lotu piłki, który uderzyła w jego rękę.

Prowadząc dwoma bramkami białostoczanie nie forsowali tempa, starając się raczej utrzymać przy piłce, niż podwyższyć wynik.

Na drugą połowę gospodarze wyszli z nastawieniem, że przede wszystkim nie mogą stracić bramki. Korona atakowała, a najlepszą sytuację miała w 53. min, gdy Jagiellonię uratował Zlatan Alomerovic broniąc dwa kolejne strzały, a ostatecznie nieskuteczność Adriana Dalmau, który z czterech metrów posłał piłkę nad bramką. W 61. min okazję miał Hofmayster, ale jego strzał głową również był niecelny.

W ostatnich 20 minutach meczu Jagiellonia znowu przejęła inicjatywę. W 71. min Jesus Imaz przestrzelił w sytuacji sam na sam z Dziekońskim, byłym zawodnikiem białostockiej drużyny. W odpowiedzi Alomerovic obronił niezły strzał z dystansu Hofmaystera.

W końcówce spotkania Jagiellonia przeszła na grę pięcioma obrońcami, by utrzymać korzystny wynik, ale udało się go jeszcze podwyższyć, po akcji dwójki rezerwowych.

Kaan Caliskaner przerzucił piłkę z prawego skrzydła na lewe, a Kristoffer Hansen wbiegł w pole karne, ograł jednego obrońcę Korony, drugi się poślizgnął, a Norweg technicznym, płaskim strzałem zdobył gola i ustalił rezultat.(PAP)