Białystok. Na dziedzińcu Pałacu Branickich piknik promujący tradycje tkackie

0
21

Kilkudziesięciu twórców z różnych części Polski prezentuje techniki tkackie na pikniku, który w niedzielę odbywa się na dziedzińcu Pałacu Branickich w Białymstoku. To główny punkt piątej edycji Podlaskich Splotów – dwudniowej imprezy promującej tradycyjne tkactwo

Jej organizatorem jest Podlaski Instytut Kultury (PIK). Każda z edycji promuje jedną z tkanin. W tym roku to kilim.

„To tkanina wełniana, gdzie dosyć gęsta jest osnowa, zwykle bawełniana lub wełniana, a wątek jest wełniany i zakrywa całą osnowę. Jest dużo kolorów, formy są geometryczne, schodkowe, a jako ornament roślinny często występują tulipany. Tkaniny są zwykle duże, wzorzyste, przyciągające wzrok” – powiedziała PAP Krystyna Kunicka z PIK, która jest koordynatorką Podlaskich Splotów.

W sobotę w galerii PIK otwarto wystawę kilimów ze zbiorów Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, które ma jedną z największych kolekcji tradycyjnych tkanin w kraju. Na Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej można zobaczyć projekty architektów i studentów tego wydziału inspirowane tkaninami ludowymi. Są one wykorzystane w projektach wnętrz, ale też formach sztuki użytecznej i dekoracyjnej. Odbył się też pokaz mody inspirowany tradycyjnym tkactwem.

Podczas niedzielnego pikniku na dziedzińcu Pałacu Branickich można zobaczyć przy pracy blisko 40 twórców (ale też spróbować swoich sił przy krosnach), poznać zasady tkania m.in. tkaniny dwuosnowowej, z której znane jest Podlaskie, ale też np. pereborów, sejpaków, krajek czy haftu na tkaninie a nawet filcowania. Są też makramy, tkaniny na ramie i gobeliny.

Przy krośnie można było zobaczyć m.in. 33-letniego Eugeniusza Markiewicza, który do Białegostoku przyjechał z Mrągowa, ale jest Polakiem z Białorusi, pochodzi z Lidy. „To rodzinna tradycja. Moje babcie jeszcze tkały, ale w pokoleniu moich rodziców już nikt nie tkał” – powiedział PAP. Przyznał, że zaczynał w wieku 10 lat; zaciekawiło go działanie krosna i – ze znalezionych w rodzinie elementów – zdołał złożyć i uruchomić krosno.

Obecnie umie tkać tkaniny wielonicielnicowe, dwuosnowowe, perebory, kilimy.

„Wydaje mi się, że zainteresowanie tkactwem jest teraz ogromne. Gdy zaczynałem, nie miałem z kim o tym pogadać, a moje koleżanki były w wieku 80 plus” – dodał pan Eugeniusz.

Zaznaczył, że zainteresowany był poznaniem technik i tajemnic tkactwa, by zachować te tradycje.

Krystyna Kunicka przyznaje, że widać powrót do tradycji tkackich. W ubiegłym roku w wystawie młodych twórców wzięło udział ponad 30 osób.

„Jest to powrót, czasem w nowoczesnej formie, ale dostosowanej też do współczesnych odbiorców, naszego życia. Pokazują mniejsze formy, bardziej zróżnicowane i inne zestawienia kolorystyczne, niż było to kiedyś ale technika wciąż pozostaje ta sama i to jest bardzo ważne, że tyle młodych osób zaczęło tkać” – dodała.

Projekt Podlaskie Sploty ma chronić i promować zanikające tkactwo tradycyjne. Pracownicy PIK podkreślają, że jest ono unikatowe. Organizowane są warsztaty dla dorosłych, konkursy, działania dla dzieci i młodzieży zachęcające do poznania tradycji tkackich. Powstał też szlak, który prowadzi przez miejscowości, gdzie mieszczą się pracownie.(PAP)